Pamiętam swoje pierwsze przygody ze sztukami wizualnymi. Moje prace były nie tylko nie poprawne, posiadały również ten niezaprzeczalny pierwiastek brzydoty. Każdy potworek, który ujrzał przeze mnie światło dzienne, sprawiał, że pękałem z dumy. Wraz z kolejnymi pracami, coraz lepiej zaczynałem poznawać narzędzie, z którym pracuję więc i prace były coraz lepsze technicznie. Powoli jednak przebijała się do mnie świadomość, że walory estetyczne kuleją jak mrówka, która nieszczęśliwie znalazła się zbyt blisko potężnej eksplozji.

To był punkt zwrotny! Oto budziło się we mnie poczucie estetyki. Było dzikie, rosło w swoim tempie, żywiło się moimi porażkami, a trzeba Ci wiedzieć, że było głodne. Karmiłem je dość sowicie i ostatecznie rozwinęło się do wystarczającego stopnia, abym mógł obiektywnie patrzeć na swoje prace i nawet czasem wiedzieć który fragment odstaje od reszty. Proces kształtowania zmysłu estetyki był długi, ponieważ nie byłem świadomy, że mogę mieć nad nim kontrolę. To pierwsza ważna informacja.

Będę się wypowiadał na gruncie modelowania 3d (tym się głównie zajmuję), lecz na odpowiednim poziomie abstrakcji odkryjesz, że założenia tutaj przedstawione sprawdzają się nawet w księgowości. Choć przyznam, byłby to wyjątkowo pokrętny poziom abstrakcji.

Zaznaczam, że są to wyłącznie moje subiektywne obserwacje, niestety nie dotarłem do żadnych kompleksowych badań prowadzonych w tej dziedzinie. Jeżeli takie, (bądź takie, które obalają całkiem istotę tego wpisu) są Ci znane, proszę o podzielenie się nimi w komentarzach. Mając to na uwadze, możemy ruszać!

Zmysł estetyki

Cały czas żywe jest przekonanie, że bez talentu/zmysłu/drygu nie można liczyć na posadę w branży kreatywnej. Słowo klucz, które zamknęło wielu ludziom, drzwi do artystycznej kariery. Tymczasem zmysł estetyki rozwija się równolegle z resztą umiejętności i nawet jeżeli wcześniej zgłębialiśmy tajniki rysunku, później rzeźby, kończąc na Concept Arcie, czy budowaniu mostów, wciąż rośnie w nas ten sam nierzeczywisty mięsień! Poznając każde z tych zajęć, oglądamy świat z odrobinę innej perspektywy, dostrzegamy inne detale. Dostarczamy naszym zmysłom nowego budulca do wzrostu. To druga ważna informacja.

Im bardziej zróżnicowany jest nasz wachlarz umiejętności, tym większej elastyczności nabiera zmysł estetyki- ma to związek z neuroplastycznością[1]. Niestety, może się to kłócić z wewnętrzną chęcią bycia specjalistą. Dlatego nie namawiam, żeby poświęcać na szydełkowanie tyle samo czasu co na techniki modelowania, wszystko w ramach zdrowego rozsądku. Ja poza modelowaniem, próbuję swoich sił w fotografii i obróbce filmów. Ostatnio niestety bardzo rzadko, jednak się staram. Od czasu do czasu chwytam się za ołówek i rysuję jakiś przedmiot z mojego pokoju, a bywa również, że wezmę do ręki gitarę i zmuszam ją, by wydała z siebie przynajmniej kilka atrakcyjnych akordów. Wszystkie te aktywności zajmują mi jednak niewielki procent mojego czasu, a ponad połowa przeznaczana jest na grafikę 3D. Sam fakt, robienia czegoś nowego otwiera dodatkowe połączenia neuronów w Twoim umyśle, sprawiając, że jest bardziej elastyczny i chłonny. Nie podoba Ci się pomysł, żeby uczyć się od podstaw kolejnej umiejętności? Nauka jest po Twojej stronie! Granie w gry komputerowe również może pozytywnie wpłynąć na Twój umysł! W badaniach[2] wykazano pozytywne zmiany dotyczące zdolności percepcyjnych. Ważne, żeby nasz mózg miał ciągle nowe wyzwania. Wpłynie to pozytywnie nie tylko na zmysł estetyki, lecz również na kreatywność, pamięć, i ogólne samopoczucie.

Każde nowo powstałe dzieło to siłownia dla Twojego zmysłu estetyki. Podobnie jak na siłowni, tak i z pędzlem w ręku trzeba trzymać się kilku zasad, żeby nie połamać sobie kręgosłupa. To, że istnieją jakieś „zasady”, to trzecia ważna informacja, którą się z Tobą podzieliłem. Biorąc wszystkie trzy pod uwagę, można stwierdzić, że:

Zmysł estetyki rozwija się niezależnie od twoich starań, jednak kiedy nauczysz się kilku podstawowych zasad i zaczniesz świadomie poprawiać jakość swoich prac, szybciej osiągniesz zadowalające rezultaty.

Poprzez jakość, nie mam na myśli zdolności technicznych. Brak wyczucia stylu może się przejawić w doskonale wymodelowanej scenie. Wystarczą źle dobrane kolory, nietrafiona kompozycja lub oświetlenie. Umiejętność, o której piszę, należy do gatunku tzw. „soft skills”, niemierzalnych w żaden obiektywny sposób, dlatego nauka jej może z pozoru wydawać się stratą czasu. Zapewniam Cię, że tak nie jest.  Twoje modele mogą być bardzo prymitywne, jednak jeżeli poświęcisz chwilę na przemyślenie, w jaki sposób chcesz je zaprezentować, zobaczysz, że zaowocuje to pięknymi renderami.  Co zrobić, żeby podkręcić trochę swoje prace?

Poniżej 6 kroków do szybszego rozwoju.

6 sposobów na wychowanie wewnętrznego artysty

  1. Poddawaj się krytyce. Publikuj swoje prace na forach tematycznych, będziesz mógł zdobyć cenne informacje zwrotne i poznać opinie bardziej doświadczonych artystów. Jeżeli wstydzisz się pokazywać swoje rendery lub nie masz jeszcze niczego skończonego na swoim koncie, ucz się na błędach innych. Możesz w ten sposób przyswoić wiedzę z pogranicza różnych dziedzin.
  2. Obcowanie ze sztuką. Oglądaj prace innych. Kiedy zaczniesz śledzić artystów najwyższej klasy, instynktownie będziesz dążyć do tego poziomu. Musisz jednak zawsze robić to świadomie. Zastanów się, dlaczego to dzieło zrobiło na Tobie wrażenie. Jak jest wyważone? Gdzie najpierw podąża Twój wzrok? Jakie użyto barwy i czy potęgują uzyskany klimat, czy może są z nim sprzeczne? Czyli zamiast klasycznego „co autor miał na myśli”, bardziej skup się na swoich odczuciach. Aby poznać prace innych grafików, możesz zacząć przeglądać rodzime fora tematyczne bądź skorzystać z takich serwisów jak ArtStation, czy Behance.
  3. Podstawy kompozycji. Warto poznać kilka zasad, jakimi rządzi się kompozycja. Wyczucie odpowiednich proporcji w scenie to bardzo duży krok w stronę bycia lepszym artystą. Niezależnie od medium, w którym pracujesz. Przygotowuję wpis, który przybliży Ci podstawowe zagadnienia z tego tematu.
  4. Teoria barw. Coś zupełnie nieistotne podczas tworzenia w skali szarości, jednak istotne w każdym innym przypadku. Wpis na ten temat jest w przygotowaniu.
  5. Szerokie spektrum zainteresowań. Niesamowitym stymulantem kreatywności i estetycznych doznań jest podejmowanie wielu różnych dziedzin plastycznych. Jeżeli jesteś grafikiem 3D, spróbuj od czasu do czasu coś narysować, lub namalować. Patrzysz wtedy na świat z innej perspektywy i wirtualny mięsień, jakim jest zmysł estetyki, dostaje kolejnych bodźców do wzrostu! W szczególności polecam fotografię- to jak błyskawiczne renderowanie rzeczywistości!
  6. Samoświadomość. Twórz, myśląc o  najdrobniejszych elementach dzieła, nie pozostawiaj niczego przypadkowi. Jak powstał obiekt, który modelujesz? Z jakich materiałów? Przez kogo i jak długo był używany? W jaki sposób się porusza i dlaczego? Osobiście nazywam to głębokim spojrzeniem na rzeczywistość. Napiszę na blogu na ten ciekawy temat.

Podsumowanie

Jeżeli ktoś przeczytał cały wpis, prawdopodobnie oczekuje na koniec kilku mądrych słów… Najważniejsze, aby wszystko co robisz, robić uważnie. Wtedy każdą porażkę łatwiej przekuć w naukę, a i z udanych renderów wyciągniesz pomysły na dalsze poprawki. Nie będę Cię dłużej zatrzymywał. Działaj!

Odnośniki:

[1] https://en.wikipedia.org/wiki/Neuroplasticity
[2] http://www.plosone.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0091506

Bibliografia:

Kühn, S. i in. (2014). Positive Association of Video Game Playing with Left Frontal Cortical Thickness in Adolescents. 

Udostępnij

Najnowsze wpisy