Subiektywnie o zmyśle estetyki

Pamiętam swoje pierwsze przygody ze sztukami wizualnymi. Moje prace były nie tylko nie poprawne, posiadały również ten niezaprzeczalny pierwiastek brzydoty. Gorsza sprawa, że na początku wcale jej nie dostrzegałem! Każdy potworek, który przeze mnie ujrzał światło dzienne, sprawiał że pękałem z dumy. Wraz z kolejnymi pracami, coraz lepiej zaczynałem poznawać narzędzie z którym pracuję więc i prace były coraz lepsze technicznie. Powoli jednak przebijała się do mnie świadomość, że walory estetyczne kuleją jak mrówka, która nieszczęśliwie znalazła się zbyt blisko potężnej eksplozji.
Czytaj więcej